Obserwatorzy

środa, 19 sierpnia 2015

Krzysztof. Jaki jest?


Wiecie już, że mój brat Krzysztof ma zdiagnozowanego nieoperacyjnego raka płuc. Lekarz prowadzący w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie powiedział mi wprost, że ten typ raka płuc praktycznie u tak młodej osoby jest według medycyny akademickiej nieuleczalny chemioterapią i radioterapią, a nic innego nie mogą mu zaproponować. Dlatego zaczęliśmy szukać innych dróg, aby Krzysztof został wyleczony. Okazało się, że jego wyleczenie jest możliwe dzięki kompleksowej terapii niekonwencjonalnej stosowanej przez lekarza medycyny komplementarnej w Niemczech. Tutaj znajdziesz więcej informacji na ten temat.

Krzytof został przyjęty do grona podopiecznych Fundacji AVALON, która pomaga osobom niepełnosprawnym i z chorobami przewlekłymi. Utworzono dla niego subkonto, na które życzliwe osoby, które przejęły się losem mojego brata mogą wpłacać swoje darowizny. W najbliższą niedzielę Krzysztof wyjeżdża do Niemiec na pierwszą tygodniową kurację. Na ten wyjazd udało się nam zebrać pieniądze wśród przyjaciół. Na następne wyjazdy jeszcze nie mamy pieniędzy, ale mam nadzieję, że z Waszą pomocą, pomocą wspaniałych ludzi dobrej woli uda nam się zapłacić za kolejne pobyty Krzysztofa w klinice w Niemczech.



A teraz opowiem Wam, jaki jest Krzysztof...
dorosły facet, ma już 46 lat i wciąż w jego oczach widzę dziecięcy zachwyt nad światem. To niepoprawny optymista, który tym optymizmem wprost irytował mnie i naszych rodziców. Krzysztof zawsze był przekonany, że wszystko mu się uda, bo taką przyszłość zawsze zakładał. Ale cieszę się, że posiada taką cechę, bo to ona pozwoliła mu przetrwać okres, kiedy lekarze odebrali mu nadzieję na dalsze długoletnie życie. Nigdy nie widziałam Krzysztofa tak pozbawionego energii i życia, jak podczas leczenia w szpitalu. To był jego pierwszy kontakt ze szpitalem i niestety tak bardzo zły... Tam dowiedział się, że najprawdopodobniej niedługo umrze, a podawanie chemioterapii, która według wiedzy lekarzy akademickich nie miała go wyleczyć ( bo ten rak jest trudny do wyleczenia) spowodowało, że organizm Krzysztofa został bardzo wycieńczony. Tak bardzo, że powiedział mamie, że chyba wolałby umrzeć, aniżeli dalej znosić chemię. 

Ale jak już wspomniałam wcześniej, jest też Krzysztof  sprzed choroby. Z wykształcenia architekt, z zamiłowania malarz, z urodzenia esteta. Kocha ludzi, zawsze włączał się do akcji pomagania innym. Kocha zwierzęta, uwielbia przyrodę. Zawsze prowadził zdrowy tryb życia, nie palił papierosów. Bardzo interesuje się medycyną alternatywną, ponieważ ta nie została zdominowana przez lobby farmaceutyczne, dla którego nie jest ważne zdrowie pacjentów, a jedynie zbyt ich produktów.  Na moje urodziny dostaję czasem obrazy malowane przez Krzysztofa. Zawsze podpisane jako TALIZMAN, obrazy przepełnione dobrą energią. Poniżej załączę kilka zdjęć jego obrazów. Niestety, zdjęcia są słabej jakości, ale dadzą Wam próbkę jego talentu  :-)

ten obraz nazywam AZTEC, w rzeczywistości kolory są bardzo intensywne, jednak na zdjęciu w szkle odbija się biała ściana, co zmienia intensywność kolorów obrazu


To jeden z obrazów  z cyklu SZCZĘŚLIWE MIASTO

to RÓWNOWAGA albo MĄDROŚĆ ŚWIATA, jeden z moich ulubionych obrazów


SALAMANDRY, również jeden z cyklu obrazów o tej tematyce. Kolejny obraz jako talizman trafił do mnie. Zaprezentuję go na końcu :-)

 ZŁOTE MIASTO, jeden z obrazów całego cyklu


ZŁOTOOKA SZCZĘŚCIARA :-)

A to mój ulubiony TALIZMAN SALAMANDRY














To jest moja odsłona Krzysztofa, z pewnością jego przyjaciele mogliby opowiedzieć o nim inne ciekawe historie... a to jest historia siostry o ukochanym bracie :-)
Dziękuję za uwagę i czas poświęcony naszemu problemowi. Jeśli dotrwałaś/dotrwałeś do tego momentu, oznacza to, że nie jest Ci obca wrażliwość i empatia.  Dziękuję.
Mam nadzieję, że Twój czas jest dużo spokojniejszy niż moje ostatnie miesiące.

Niestety Krzysztof zmarł 22 lutego 2016r.

Uściski,
BożenA 




3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Naprawdę, bardzo mi przykro. Na siepomaga jest cały czas otwarta zbiórka. Miałam nadzieję, że uda się pomóc Pani bratu.

Anonimowy pisze...

Przykra wiadomość. Poznałem Krzysztofa ładnych prawie 20lat temu,niestety nasze drogi po pewnym czasie się rozeszły. Nie dane nam było się spotkać przez ostatnie 5 lat gdy ponownie nawiązaliśmy kontakt a bo to każdy zajęty tu praca tam coś innego. Bardzo tego żałuję. Ale to zawsze był dobry i uczciwy facet. Kilka rzeczy się od niego nauczyłem, zawsze wiedział co jest odpowiednie dla każdego z osobna. O jego śmierci dowiedziałem się kilka dni temu. Niech sobie tam na górze po swojemu zaaranżuje swój świat. W.

Agnieszka Gilińska-Veitch pisze...

Jest mi niezmiernie smutno, że odnalazłam taką właśnie wiadomość o Krzysztofie, poznaliśmy się dawno temu, od ponad 16 lat jego obraz z rybkami wisi u mnie w gabinecie - zapamiętam go jako niezwykle pogodnego i ciepłego. Dziś miałam nadzieję, że znajdę go i odnowimy znajomość, a tu taka informacja.