Obserwatorzy

niedziela, 24 kwietnia 2016

Cisza

Wiem, że ten post będzie mało popularny, ale właściwie piszę go dla przyjaciółki, by mogła wrócić do naszej "rozmowy" w dowolnej dla niej chwili. Tak więc przytoczę tutaj fragmenty tego, co już zostało napisane, bo może to kogoś zainteresować, choć wątpię... jak nie ma obrazków to temat raczej nie istnieje


Dlaczego nie lubisz być sama? To taka przyjemność zostawać z własnymi ... no właśnie. Ja nie boję się własnych myśli, bo nauczyłam się je ujarzmiać. Nie wiem, czy wiesz, na czym polega medytacja? To taka piękna umiejętność przeganiania myśli. Więc uwielbiam być sama i zatapiać się w pustce, którą tworzę w swojej głowie. Kiedyś miałam takie cudowne doznanie. Zamknęłam oczy, położyłam na czubku głowy pewien przedmiot i nagle zobaczyłam swoje myśli. Najpierw przesuwały się w mojej głowie z jakąś określoną prędkością, aż nagle jakby coś pękło, albo zwolnił się przesuw taśmy. Zaczęły bardzo wolno rozpierzchać się na boki, tak, że centrum zostało całkowicie puste, a obrzeża powoli się oczyszczały, a potem zapanowała totalna pustka i cisza. Nie było czerni, tylko to poczucie ciszy i spokoju. To było najpiękniejsze i najdziwniejsze uczucie jakiego doznałam. Trwało to jakąś chwilę, a potem szum powrócił. Ale pamiętam jak wyglądało to wyciszenie umysłu... Więc ja nie boję się swoich myśli, jak nie chcę ich słyszeć, to ignoruję je zupełnie i jest cicho i spokojnie. Jeśli kurczowo łapiemy każdą myśl która do nas przychodzi w głowie powstaje zamęt i nieznośny szum... Musisz kiedyś tego spróbować. Bycie ze sobą jest fajne, to chyba najlepsze towarzystwo dla każdego z nas. W każdym razie nie musisz silić się na nic, jesteś i już ten fakt jest piękny. Chciałabym, aby choć raz Ci się to udało, bo jak poznasz ten stan, potrafisz w każdej chwili do niego wrócić. No i wtedy już nie potrzebujesz innych ludzi, by być szczęśliwą. Nie mówię, że nie potrzebuję ludzi, to nie tak. Ale nie są dla mnie wyznacznikiem szczęścia. 



Pytasz, gdzie nauczyłam się tych sztuczek z myślami? Zaczęło się, kiedy wychodziłam z moją sunią na spacer. Siedziałam godzinami na łące i jakoś tak, patrząc na przyrodę, zasłuchiwałam się w to co widzę ( patrz, jaki dziwny sposób patrzenia - zasłuchiwałam się :-))  ) Więc  tak właśnie było, zasłuchiwałam się i tylko tyle, bez myślenia, tylko zachwyt. A potem zaczęłam czytać książki o medytacji, bo chciałam się tego nauczyć i właśnie wtedy okazało się, że nie muszę się niczego uczyć, bo to właśnie jest medytacja. Kiedy nie myślisz... jeśli myśl się pojawia, to się jej nie czepiasz, pozwalasz jej przejść obok Ciebie i popłynąć dalej, nawet jeśli ją zauważyłaś, to ją po prostu puszczasz. Ot i tyle, ale jakże to piękna umiejętność. Niektórzy sądzą, że myślenie jest najważniejsze. A to nie prawda, najważniejsze jest sprowadzenie takiego stanu w głowie, kiedy się nie myśli, gdy nie poganiasz jednej myśli drugą... wtedy pojawiają się odpowiedzi na trudne pytania, czy rozwiązania, genialne, które nie są nam dostępne w trakcie tej lawiny myśli, którą sami produkujemy. Ja w każdym razie kocham ten stan, kiedy nie myślę :-) To daje mi poczucie szczęścia, wolność i spokój. Kiedy tworzymy myśli, często robimy plany, snujemy marzenia i czekamy, kiedy to się spełni. A kiedy nie realizujemy tych planów, to przychodzi refleksja, że albo my jesteśmy do przysłowiowej dupy, albo świat taki jest. A to pociąga za sobą pewien dyskomfort, który powoduje, że nie czujemy się w pełni szczęśliwi, potem po prostu nie czujemy się szczęśliwi... a stąd już tylko krok do poczucia, że jesteśmy nieszczęśliwi. Więc najlepiej nie planować, nie marzyć i cieszyć się każdą duperelą, która nam się przydarza. Wtedy czujemy, że świat jest piękny, a nas przepełnia szczęście :-) Każdemu życzę ciszy w głowie, aby choć raz usłyszał tę ciszę i zobaczył spokój jaki jest w nim. I życzę Ci, abyś zawsze była szczęśliwa, abyś nigdy nie uzależniała tego stanu od innych ludzi. Zawiodłaś się na kimś? Nie był wart Twojej przyjaźni, a skoro tak, to czy wart jest tego, abyś teraz się tym zamartwiała? Ty zawaliłaś? Jak najszybciej porozmawiaj o tym, przyznaj sie do błędu, przeproś... jeśli sprawę da się odkręcić, to super, jeśli nie, to trudno, idziesz dalej, mając w sercu wspaniałe wspomnienia, ale nie żal, tym bardziej żal do siebie. Ludzie są nam potrzebni, ale nie mogą stanowić o tym, czy my jesteśmy szczęśliwi. Szczęście to stan, który jest w Tobie i wypływa z Ciebie i nie jest zależny od nikogo innego. Widzisz, dusza każdego człowieka to jego istota, kwintesencja. Tak naprawdę nie potrzebuje nikogo, no może nie do końca, bo potrzebuje innych ludzi do tego by zrealizować swoje doświadczenia w tym życiu. Ale tak samo my jesteśmy potrzebni innym, by mogli zrealizować swoje przeznaczenie. Ale każda dusza to indywidualna istota, która sama w sobie stanowi pełnię. Wszak jest stworzona na obraz i podobieństwo Boga i zawiera w sobie cząstkę Boga. A jeśli tak, to czego nam potrzeba, skoro mamy w sobie Boga? Już jesteśmy doskonali i to cały sekret :-) Pewnie pomyślisz, że to nie do końca prawda, bo przecież ludzie są niedoskonali, są bardzo ułomni... nie, to nie niedoskonałość czyni ich takimi, ale zadania, które mają do wypełnienia. 


Z kobietami to tak bywa, najpierw coś obiecują, a potem i tak zrobią po swojemu. Nie jestem wyjątkiem, w trakcie redagowania tego postu postanowiłam jednak zamieścić tu kilka zdjęć. Załączam kartkę, która powędrowała do Reni, kochanej Reni :-)Kartka ta, to totalne odtwórstwo, oparte na karcie Jennifer McGuire. Kiedy zobaczyłam jej kartę wiedziałam, że muszę zrobić...prawie taką samą. Prawie, bo nie mam takich stempli jak ona, ale podparłam się swoją zawartością stemplowej szuflady. Więc moja karta wygląda tak 









 Życzę miłego dnia.
BożenA

2 komentarze:

Cornelia (fun stamping) pisze...

I love fish - this is such a beautiful card, Bozena!

Mac Mable pisze...

Gorgeous colours and very creative card x